Krzysiowa galeria zdjęć
|
|
|
Chrzciny - bo tak się to chyba nazywa - były całkiem fajne. Mama i tata zabrali mnie do jakiegoś dużego pokoju gdzie zebrało się mnóstwo ludzi i tak fajnie śpiewali. W tym pokoju jakiś Pan, którego mama nazywa księdzem, polał mnie wodą, a potem mnie pogłaskał po głowie. Po całej imprezie wszyscy poszliśmy do babci Joasi.
|
|   |